Odsłonięcie pomnika Ignacego Daszyńskiego 11.11.2018

W dyskusjach na temat ustroju państwa rozpatruje się zwykle tylko dwie dominujące formy własności i odpowiadające im sektory gospodarcze.

Sektor państwowy dominował w okresie PRL. Nadmierne, odgórne, „ręczne” sterowanie tym sektorem doprowadziło do  wyeliminowania mechanizmów rynkowych, braku konkurencji i ograniczonej innowacyjności gospodarki. System stał się niewydolny, co było główną przyczyną jego upadku.

Na fali wprowadzania kapitalistycznego systemu rynkowego doprowadzono do traktowanej w sposób ideologiczny, żywiołowej prywatyzacji przedsiębiorstw państwowych, ich sprzedaży, często poniżej wartości i wyeliminowania z rynku wielu dobrze prosperujących i dających sobie radę na rynkach krajowych i zagranicznych przedsiębiorstw państwowych. Koszty społeczne tego przedsięwzięcia były olbrzymie i nie zostały dotychczas w pełni przezwyciężone.

Elity posierpniowe przyjęły i uwierzyły w złudne i fałszywe dogmaty wolnego rynku, akceptując skrajne urynkowienie nie tylko gospodarki ale i stosunków międzyludzkich i tzw usług społecznych, które obowiązująca konstytucja RP zalicza do trwałych wartości.

Tymczasem sektor  państwowy to istotny element zabezpieczenia strategicznych interesów państwa i jego oddziaływania na procesy gospodarcze. W wielu krajach o dominującej gospodarce rynkowej działają duże przedsiębiorstwa państwowe i skutecznie konkurują z prywatnymi. Pod bezpośrednim nadzorem państwa pozostają przede wszystkim energetyka, infrastruktura komunikacyjna, przemysł wydobywczy i zbrojeniowy. Państwa dbają również o zapewnienie swojej przewagi w sektorze bankowym. 

Poniewczasie zaczyna się i w Polsce doceniać potrzebę wpływu na gospodarkę i bezpieczeństwo państwa realizowanego  poprzez istnienie i działanie wybranych przedsiębiorstw państwowych. Niestety kolejno rządzące partie traktują te przedsiębiorstwa  jako źródło korzyści dla  „swoich” i „łup polityczny” co nie sprzyja odgrywaniu przez te przedsiębiorstwa roli regulatorów gospodarki.

Obecnie mamy do czynienia w Polsce z dominacją sektora prywatnego, a wolny rynek pełni rolę podstawowego regulatora procesów gospodarczych.

Zauważamy jednak, że wolny  rynek, oprócz swej pozytywnej roli stymulowania konkurencji, często rodzi zjawiska patologiczne w postaci nadmiernej koncentracji kapitału, zmów cenowych, wypierania z rynku towarów i usług potrzebnych społeczeństwu, lecz przynoszących niewielki zysk, lichwy i tym podobnych zjawisk.    Konkurencja nigdy nie jest doskonała. Zawsze ktoś wie więcej. Nieosiągalna jest  cena równowagi, nie ma racjonalności zachowań, ani doskonałej reakcji w czasie.  

Dodatkowo należy zauważyć, że zmieniła się rola człowieka w procesach gospodarczych z podmiotu w przedmiot tych procesów. Człowiek zamienił się w „kapitał ludzki” głoszonego złudnie przez neoliberałów „społeczeństwa obywatelskiego”.

Uważam, że ważnym celem lewicy powinna być odbudowa więzi społecznych w społeczeństwie i odrzucenie lansowanego przez neoliberałów i podległe im media hasła o przewadze zaradności nad normami prawnymi, przedsiębiorczości za cenę wyzysku innych członków społeczeństwa oraz  wycofywanie się państwa ze sfery socjalnej.

 

Na peryferiach zainteresowania lewicy leży  trzecia forma własności  i związana z nim forma gospodarowania- sektor społeczny. Własność w tym sektorze opiera się na zaufaniu, wzajemności i poczuciu odpowiedzialności . Przyczynia się to do wzmocnienia kapitału społecznego i codziennego praktykowania działań na rzecz dobra wspólnego.

W sektorze tym działają spółdzielnie, przedsiębiorstwa komunalne i stowarzyszenia prowadzące działalność gospodarczą.

Socjalistom, do których należę, szczególnie bliski jest sektor spółdzielczy,

w którego tworzeniu po odzyskaniu niepodległości w 1918 roku, Polska Partia Socjalistyczna aktywnie uczestniczyła . Wystarczy tu wymienić Warszawską Spółdzielnię Mieszkaniową, spółdzielnie mieszkaniowe w Gdyni i innych miastach oraz Powszechną Spółdzielnię Spożywców „Społem”.

Do  założeń spółdzielni leży współposiadanie majątku produkcyjnego lub rzeczowego,  którym zarządzają  pracownicy, czy użytkownicy tego majątku. W sektorze tym najpełniej realizowana jest zasada równowagi pomiędzy kapitałem i pracą. Wszyscy mają prawa i wszyscy obowiązki świadczenia na rzecz spółdzielni. Wynaturzenia, które powstały w ruchu spółdzielczym to nie powód do jego likwidacji lecz konieczność powrotu do korzeni.

Wszelkie dotychczasowe próby „uzdrowienia” spółdzielczości zmierzały i nadal zmierzają do jej stopniowej prywatyzacji, a nie powrotu do idei spółdzielczości.

Lewica powinna walczyć o przywrócenie sensu spółdzielczości jako ważnego elementu współpracy pracowników (w spółdzielniach pracy) i mieszkańców (w spółdzielniach mieszkaniowych).

Spółdzielczość, uczestnicząc w rynkowej konkurencji, łagodzić może jej niekorzystne skutki społeczne. Powinna stać się ważnym elementem poprawy sytuacji ekonomicznej ludzi aktywnych, choć niezamożnych i nie mogących sprostać finansowemu dyktatowi wielkich przemysłowych i handlowych korporacji oraz banków.

Trzeba też sprzyjać tworzeniu, przy udziale gwarantowanych przez państwo kredytów, spółdzielni pracowniczych z upadających zakładów państwowych i prywatnych, jako jeden ze sposobów przeciwdziałania bezrobociu.

Właściwa rola samorządów spółdzielczych to element budowania społeczeństwa obywatelskiego i powinno to stać się istotnym przedmiotem zainteresowania samorządów terytorialnych. Są miasta, czy dzielnice wielkich miast (np. Dzielnica Ursynów w Warszawie) gdzie dominują Spółdzielnie Mieszkaniowe i wykorzystanie społecznego potencjału ich samorządów ma szczególne znaczenie.

 Własność komunalna podległa samorządom to znacząca w skali Polski forma własności.

Między jednostkami samorządu terytorialnego kraju nie ma więzi hierarchicznej. Żadna z tych jednostek nie jest podporządkowana drugiej, każda ma własne zadania i własny majątek, z którego samodzielnie korzysta i nim dysponuje. Jest też niezależną od innych jednostek osobą prawną. Jest to więc istotny element budowania społeczeństwa obywatelskiego, którego podporządkowanie uregulowaniom władz  centralnych powinno polegać na zasadzie dobrowolności i korzyści, a nie przymusu.

W imię obowiązującej, acz nieprawdziwej doktryny, że jedynie to co prywatne może być efektywne, przedsiębiorstwa komunalne są coraz częściej prywatyzowane. Tymczasem celem działania tych przedsiębiorstw jest zaspakajanie potrzeb lokalnej społeczności, a nie wypracowywanie zysku.

Tak rozumiana jest ich rola np. we Francji, Niemczech i innych krajach kapitalistycznych, gdzie stanowią odrębną formę własności, a przedsiębiorstwa komunalne działają na zasadzie „non profit”. W Polsce przedsiębiorstwa te   należy również uwolnić od mechanizmu „łupów politycznych”. Mechanizm ten  jest obecnie szeroko praktykowany przez PiS, ale występował również za rządów ich poprzedników.

 

 

Mirosław Nizielski

Kandyduje do Rady Warszawy  w Dzielnicy Ursynów, lista nr 5 pozycja 4

  Jesteśmy na FB i YouTube                ,                                      Profil OKW na FB