Publicystyka

"Piosenka radość w nas rozpala la, la, la,
wspólnego śpiewu rośnie fala. la, la, la.."

„Wodzirej” reż. Feliks Falk

Jak tylko dowiedziałem się, że odbędzie się konwencja nowej partii pana Roberta Biedronia, na której poznam nazwę, cele, program i aktyw nowego bytu politycznego zapłonęło moje zainteresowanie. Co prawda płomienia nie wystarczyło do tego bym udał się na Torwar własną osobą gdyż już kilka razy byłem świadkiem urodzin, burzliwej młodości oraz cichego zejścia ze sceny politycznej podobnych erupcji. Jak dziś pamiętam pana Palikota, Petru czy panią Nowacką, ich kolejne próby zaistnienia w mainstream’ie polskiej polityki.

Wydarzenia ostatnich tygodni w Polsce i ujawnione zachowania władzy, jak również i części opozycji w latach wcześniejszych, przywołują z pamięci, opisane w wielu encyklopediach zdarzenia w USA z drugiej połowy lat 40. określane mianem maccartyzmu. Przypomnijmy, że pojęcie maccartyzmu jest rozumiane jako odłam skrajnego konserwatyzmu amerykańskiego, stanowiącego podstawę polityki realizowanej przez senatora Josepha Raymonda McCarthy’ego (1908-1957). Od 1950 stał on na czele specjalnej podkomisji śledczej w Senacie, a następnie Komisji do Badania Działalności Rządu. Zainicjował kampanię na rzecz badania lojalności pracowników administracji rządowej, szkół wyższych, wojska i innych instytucji życia publicznego oraz przeciwdziałania „infiltracji komunistycznej” wśród tych grup społecznych. Termin McCarthyism został użyty po raz pierwszy w USA przez satyryka Herberta Blocka z The Washington Post, 29 marca 1950 roku.

Amerykańskie rakiety jądrowe w Polsce. Jeszcze kilka lat temu taka informacja byłaby niemożliwa. 1 lutego 2019 roku, stała się faktem. Jak podał „Der Spiegel”, polski minister spraw zagranicznych chce rozmieszczenia amerykańskiej broni jądrowej w Europie.  W naszym europejskim interesie jest, aby amerykańskie wojska i rakiety nuklearne stacjonowały na kontynencie – powiedział Jacek Czaputowicz. Co więcej, nie wykluczył, że będzie to w Polsce, choć, jak podkreślił, „wcale sobie tego nie życzymy”.

Część 1. Wybory w Warszawie

Rozdział 1.1 Obsadzenie list z kandydatami na radnych

 

Koalicja SLD Lewica Razem a w zasadzie partia SLD nie znalazła już dość chętnych do obsadzenia list wyborczych. Dotyczy to list do rady miasta jak i do rad dzielnic.

Tab. nr 1 Liczba kandydatów do Rady Miasta st. Warszawy.

 

Lp

Komitet

Razem

1

KWW BEZPARTYJNI SAMORZĄDOWCY

77

2

KW POLSKIE STRONNICTWO LUDOWE

60

4

KKW PLATFORMA.NOWOCZESNA KOALICJA OBYWATELSKA

78

5

KKW SLD LEWICA RAZEM

72

8

KWW KUKIZ'15

75

9

KWW WOLNOŚĆ W SAMORZĄDZIE

61

10

KW PRAWO I SPRAWIEDLIWOŚĆ

78

15

KWW MIASTO JEST NASZE - RUCHY MIEJSKIE

70

16

KWW SPRAWIEDLIWOŚCI SPOŁECZNEJ PIOTRA IKONOWICZA

71

17

KWW ODKORKUJEMY WARSZAWĘ. RIGCZ. TANAJNO. HAWAJSKA+

59

18

KWW JANA ŚPIEWAKA - WYGRA WARSZAWA

77

19

KW WOLNI I SOLIDARNI

31

20

KW ŚWIATOWEGO KONGRESU POLAKÓW

72

21

KW II RZECZPOSPOLITA POLSKA

36

22

KWW JACKA WOJCIECHOWICZA AKCJA WARSZAWA

55

 

 

Maksymalna liczba kandydatów to 60 + 2 * 9 = 78. Do pełnego obsadzenia wszystkich list wyborczych brakło KKW SLD Lewica Razem 6 kandydatów.

W dzielnicach: Ursus, Ursynów, Wilanów, Wawer, Wesoła, Rembertów, Białołęka i Żoliborz KKW SLD Lewica Razem nie wystawił w ogóle kandydatów. Poza ostatnią dzielnicą są to wszystko dzielnice zewnętrzne miasta. List zostały zgłoszone w dzielnicach: Włochy, Ochota, Mokotów, Śródmieście, Wola, Bemowo, Bielany, Praga-Północ, Praga-Południe i Targówek. Oczywiście nie we wszystkich dzielnicach w pełni. Na Woli listy zostały zgłoszone we wszystkich 5 okręgach jednak na listach było tylu kandydatów ile było mandatów. W dwu okręgach komisja wyborcza zgłosiła zastrzeżenia do kandydata i zatwierdziła listy tylko w 3 okręgach.

  Jesteśmy na FB i YouTube                ,                                      Profil OKW na FB