Drukuj

Wola to ta dzielnica, która po początkowej euforii w dniu 2 sierpnia 1944 roku już począwszy od 5 sierpnia spłynęła krwią dziesiątków tysięcy mordowanej ludności cywilnej w tych pierwszych dniach Powstania Warszawskiego. Teraz wiemy że w myśl zbrodniczego rozkazu wodzów III Rzeszy. I to działo się mimo bohaterskiej walki obronnej dość dobrze uzbrojonych kilku batalionów młodzieżowych Armii Krajowej , oraz słabiej uzbrojonych - batalionu OW PPS im. Stefana Okrzei, grup samoobrony PPS ustępujących w walce na Starówkę w postaci tworzonego Batalionu Milicji PPS. A także małych oddziałów AL , RPPS, OW – KB i Syndykalistów wycofujących się z robotniczych peryferii dzielnicy : Górców, Koła, Czystego, węzła kolejowego i wycofującego się tędy plutonu RPPS z Ochoty.

 W rozmowach w początkach lat – 90 - tych z gen. Gustawem Rozłubirskim - uczestnikiem tych walk powstańczych - podkreślał , że mimo różnych ocen we własnym środowisku co do powodzenia powstania i innych możliwych scenariuszy to w tamtym okresie nie było innego wyjścia jak walka. Rozmiar bestialstwa głownie niemieckich oddziałów kryminalistów Dirlewangera i oddziałów SS - te tarcze ochronne z ludności cywilnej przed czołgami, krzyk rozpaczy mordowanych cywilów w pobliskich ulicach, dymy pożarów z celowo podpalanych kolejno domów nie dawał wyboru jak tylko walka odwrotowa o każde małe osiedle robotnicze, dom, ulicę, fabrykę w kierunku Starówki. Była to zupełnie inna sytuacja wojskowa niż we wrześniu 1939 roku, gdy na Woli odparto pierwszy atak Niemców i broniono się aż do kapitulacji.

 Dlatego udział delegacji PPS podkreślającej więzi z batalionem OW PPS im. Stefana Okrzei praktycznie poległym w obronie własnej dzielnicy był dobrze przyjmowany przez potomków rodzin - ofiar tamtego czasu . Ale też od początku lat 90 – tych słuchaliśmy wspomnień Jerzego Żeglińskiego z walki na barykadzie na Towarowej, pracowników z Philipsa i zajezdni tramwajowej, braci Fotków o przekazaniu Żydów z wyzwolonej Gęsiówki i marszu z nimi na Starówkę, wspomnień mieszkańców - uciekinierów z osiedla na ulicach Mireckiego i Barona.

 Udawało się nam też przełamywać niechęć pewnych grup urzędniczych do lewicowej historii tej dzielnicy głównie w zakresie jej dziejów w okupację i powstanie .

 Ale w tym roku składaliśmy wieniec w warunkach nieprzygotowania tej uroczystości, krytykowanej za anonimowość zresztą przez szereg osób w sporej kolejce instytucji i wśród szpaleru publiczności. A wszystko toczyło się po załamaniu pogody dzień wcześnie i w atmosferze powracającego zagrożenia pandemią powodując dużo mniejszą frekwencję wśród osób starszych. Swoje miejsce w pierwszych delegacjach składających wieńce dzięki wcześniejszemu przyjściu wywalczyliśmy razem z przedstawicielami Inicjatywy obywatelskiej powstania tej Tablicy Pamięci Pomordowanych na ul. Leszno. Zgromadzeni ludzie mimo wszystko po prostu oczekiwali prezentacji swoich kombatantów, radnych, posłów, działaczy społecznych i samorządowych, Dlatego tą drogą wypada jako PPS zaproponować, żeby władze dzielnicy podpatrzyły jak organizuje się takie uroczystości na Żoliborzu czy Mokotowie. Chociażby przez wzgląd na lokalizację na Woli tak chwalebnych miejsc jak Muzeum Powstania czy mauzoleum Pomordowanych w Parku im. gen. J. Sowińskiego.

 

Ryszard Dzieniszewski

Kategoria: Historia