Publicystyka

Dziennik Trybuna 1-11 sierpnia 2020 (157-158)

W styczniu 2020 roku ogłoszono wyniki kolejnej edycji Indeksu Percepcji Korupcji (Corruption Perceptions Index-CPI). Badanie prowadzone jest przez Transparency International, organizację międzynarodową, działającą na rzecz przejrzystości i uczciwości w życiu publicznym oraz gospodarczym.

W zestawieniu za 2019 rok Polska zajęła 41 miejsce, otrzymując 58 punktów na 100. Średni wynik dla grupy „Europa Zachodnia i Unia Europejska”, do której należymy, wynosi 66 punktów.

Mirosław Nizielski

W cieniu bieżącej młócki PiS z opozycją zachodzą niepokojące zjawiska o dużym potencjale cofania Polski w rozwoju.

Na początku pandemii rząd chwalił się, że jest dobrze przygotowany do jej zwalczania  i wprowadzał obostrzenia które miały nas uchronić przed jej rozwojem. Spotkało się to z akceptacją społeczeństwa, które uwierzyło w moc sprawczą Ministra Zdrowia i całego rządu. Szybko okazało się, że informacje o dobrym przygotowaniu okazały się mocno przesadzone, a wprowadzone obostrzenia w wielu przypadkach skompromitowały się i w konsekwencji doprowadziły do utraty zaufania społeczeństwa w ich skuteczność. Ma to wyraźny wpływ na  obecny odbiór przez społeczeństwo ograniczeń, mimo, że są one obiektywnie konieczne. Dodatkowo na jaw wyszły niejasne afery z zakupem maseczek i respiratorów. 

Dwie klątwy nieograniczonego rozwoju

Całkiem niedawno ludzkość zauważyła, że rezultatem, a właściwie  klątwą nieograniczonego i stale przyspieszającego rozwoju jest chęć pełnego podporządkowania środowiska naturalnego i, że przekroczenie pewnych granic zagraża egzystencji. Coraz więcej jest takich, którzy rozumieją, że konieczny jest konsens i postawienie szerokich tam, mimo nieuniknionego w związku  z tym ograniczenia szybkości rozwoju ekonomicznego.

Rozpatrywanie dziś szczegółowo wyników I tury wyborów prezydenckich pod kątem wygranej, czy przegranej tego lub innego kandydata nie ma specjalnego sensu. Skonstatujmy, że nastąpiło po raz kolejny w ostatnich latach  potwierdzenie aktualnego układu sił politycznych w Polsce, co było bez wątpienia potrzebne, ale też przewidywalne. Namnożyło się, zaraz po wyborach, publikacji i analiz na temat słabego wyniku Roberta Biedronia i śladowego – Waldemara Witkowskiego. Z wieloma wnioskami, m.in. prof. Jerzego Wiatra, Piotra Ciszewskiego czy Tymoteusza Kochana można się zgodzić. Spotkałem się też kilka dni temu z pytaniem w ankiecie internetowej: czy porażka Biedronia oznacza koniec lewicy w Polsce? Odpowiedziałem: nie. Byłem w 60 procentowym towarzystwie. Ale 40 procent jest zdania, że tak.

  Jesteśmy na FB i YouTube                                      Profil OKW na FB